Azja / Tajlandia / Tajski Kwartalnik

Tajski kwartalnik: styczeń-marzec.

Chciałabym więcej pisać na blogu. Nie zawsze mi to wychodzi. A raczej nigdy nie wychodzi bo nazbyt pochłaniają mnie inne, bardziej przyziemne sprawy takie jak np. czytanie książek. 🙂 Postanowiłam zatem zadziałać metodą małych kroków i serwować Wam wieści z mojego tajskiego podwórka co 3 miesiące. Zapraszam na pierwszą odsłonę tajskiego kwartalnika!

#Styczeń2019

Kiedy Polskę ścinały mrozy (a ścinały?) w Tajlandii mieliśmy raj. Słońce, bezchmurne niebo, gorąc który rozpieszcza, ale nie męczy (kwietniowy, to i zabić może!). Styczeń zleciał mi wyjątkowo szybko – zaczęłam pracować na cały etat i momentami chciało mi się płakać. Nigdy nie sądziłam, że przygotowanie lekcji zabiera TYYYLE czasu!! Do tego stres, ciągłe zmiany w grafiku, nowe dzieciaki do których trzeba sie przyzwyczaić i na dokładkę dalsza walka o legalną pracę czyli work permit. Kadry zorientowały się, że nie jestem native speaker (aż tak dobrze się maskowałam?) i wysłały mnie na przymusowy egzamin TOEIC do stolicy. Egzamin zdałam, ale na pozwolenie na pracę przyjdzie mi poczekać jeszcze do… września. Nie pytajcie. Tajska biurokracja to temat na osobny post. Zgubiłam również moją kartę płatniczą i tu przestroga – w Tajlandii przy wybieraniu pieniędzy najpiew dostajecie gotówkę, a dopiero po kilkunastu sekundach wyskakuje Wasza karta. Jak ktoś jest tak zakręcony jak ja może łatwo o niej zapomnieć i wakacje zrujnowane!

#Luty2019

Początek lutego to Chiński Nowy Rok, który w naszej szkole (i nie tylko – w Tajlandii pełno jest ludzi z chińskimi korzeniami) obchodzony jest wyjątkowo hucznie – parady, występy, zero lekcji. Był to również ostatni dzień przed zimowymi feriami, które spędziliśmy z rodzicami Mario w Khao Lak i Khao Sok – o tych miejscach będzie osobny post, teraz powiem tylko, że Khao Sok to mój raj na ziemi. Często wracam tam myślami a i fizycznie pewnie również wkrótce znowu tam zawitam. Teściowie pojechali eksplorować północ kraju, a my wróciliśmy do szkoły pełni pozytywnej energii. Była bardzo potrzebna bo, pod koniec miesiąca, miałam pierwszą lesson observation – na moje zajęcia przyszła dyrektorka, która obserwowała mnie i to jak uczę, by później napisać o tym raport. Bardzo się stresowałam, ale na szczęście wszystko poszło gładko, a dzieciaki wspaniale współpracowały (i nawet nie musiałam ich przekupywać!). W lutym obiecałam sobie, że w tym roku będę próbować wszystkich egzotycznych owoców. Zaczęłam od trzech – rambutan, mangosteen i longan. Pyszne jest życie ekspata. Narzekam na wiele rzeczy, ale akurat owoce w Tajlandii to prawdziwy sztos!

#Marzec2019

Marzec trochę się dłużył. W szkole najpierw mieliśmy Światowy Dzień Książki, gdzie nauczyciele wystawiali sztukę dla dzieci (byłam krową w Jack and The Beanstalk). Kolejny tydzień to Project Week i Assessments – te dwa wydarzenia nieźle namieszały w moim harmonogramie. Przetrwałam i to! Co sobotę jeździłam również do mojej uczennicy w Pattaya – na szczęście dziewczyna wraca do domu na pół roku, w związku z tym nasze lekcje zostały zawieszone i tym samym odzyskałam moje weekendy! Nie powiem, lubiłam ją uczyć, ale jednak żadne pieniądze nie są w stanie wynagrodzić mi braku wolnej soboty. Szczególnie kiedy pół niedzieli muszę przesiedzieć nad planowaniem kolejnego tygodnia w szkole (na szczęście już to lepiej ogarniam)… I niech ktoś mi powie, że nauczyciele pracują tylko 18 godzin tygodniowo. Uduszę! W marcu spróbowałam pomelo – jest pyszne! Odkryliśmy również dwie nowe restauracje z pizzą. Moim celem jest teraz zaopatrzyć się w jakieś probiotyki bo niestety coś mi ostatnio siada brzuch po tutejszym żarciu. Jak to się mówi – jak nie urok, to sraczka. Ale, ale! Udało mi się też przebiec moje pierwsze 10k. Sama nie mogę w to uwierzyć!

Dziś już ostatni dzień Marca, mam nadzieję, że uda mi się opublikować ten post, bo własnie idzie do nas mega burza i zaraz pewnie odetną prąd. 🙂 Wiem, że napisałam, że Marzec trochę się dłużył, ale patrząc z perspektywy czasu to już kwartał 2019 za nami!! Czas płynie bezlitośnie szybko. Przede mną kwiecień w podróży i intensywny maj i czerwiec w pracy.

A jak Wam upłyną pierwszy kwartał 2019?