Azja / Tajlandia / Tajski Kwartalnik

Tajski kwartalnik: kwiecień-czerwiec.

Pierwszy rok szkolny już za mną! I chociaż wciąż nie mogę w to uwierzyć, udało mi się go PRZEŻYĆ. I (normalnie jak nie ja :p) wykazać się nawet 100% frekwencją w pracy. Co oprócz tego wydarzyło się w ciągu ostatnich trzech miesięcy? Zapraszam na kolejny odcinek mojego tajskiego kwartalniko-pamiętnika!

#Kwiecień2019

Kwiecień to czas kiedy Tajlandia zamienia się w małe piekiełko. Przy ogromnej wilgotności powietrza temperatury odczuwalne sięgają 45 stopni. Jak żyć?! Na szczęście Tajowie obchodzą w tym terminie Songkran czyli Nowy Rok. Celebracja tego święta polega na polewaniu się wodą co może i wydawać się zbawieniem w tym upale, ale jednak po kilku dniach ma się serdecznie dość tego przymusowego śmingusa-dyngusa. Zwłaszcza, że jako farang (obcokrajowiec), naturlich jesteśmy głównym celem kubłów z lodowatą wodą. Pierwszy Songkran zaliczyliśmy w 2014 roku. Był to nasz pierwszy pobyt w Tajlandii i z temtego okresu z Chiang Mai nie mamy prawie w ogóle zdjęć. 🙁

W szkole kwiecień to międzysemestralne wakacje. W tym roku mieliśmy aż 3 tygodnie wolnego! Zadowoleni, uciekliśmy przed upałami do Japonii, ulubionego kraju mojego męża. Japonia jest tak inna od pozostałych krajów azjatyckich! Odwiedziliśmy wiele pięknych miejsc o których mam nadzieję jeszcze napiszę. Tymczasem po fotki zapraszam na mojego Insta albo Fejsbukowy fanpage.

Tak obchodziliśmy Songkran w naszej szkole.

#Maj2019

Dostałam od męża rower! Na początku byłam sceptyczna, ale wkręciłam się i teraz zapieprzam na nim jak mały chomik.

Dumny posiadacz kolażówki KTM!

Maj był bardzo intensywnym miesiącem w szkole. Po powrocie z wakacji pojechałam na weekendowy kurs Jolly Phonics, który był najlepszym kursem jaki do tej pory zrobiłam. Bardzo pomógł mi zrozumieć metodykę mojej pracy i niecierpliwie czekałam na wykorzystanie zdobytej wiedzy w praktyce. Niestety po kilku tygodniach w szkole, jedna z nauczycielek musiała wrócić do Australii na trzy tygodnie wrzucono mnie na zastępstwo. Znowu (w grudniu zeszłego roku miałam podobną przygodę) byłam wychowawcą! Nie będe kłamać, było ciężko. Jak mi ktoś powie, że praca nauczyciela to same wakacje i 18h pracy w tygodniu to zamorduję. Pracowałam od 7:30 to 18. Codziennie. To było fantastyczne doświadczenie i bez wahania zgodziłabym się zrobić to jeszcze raz nawet za cenę tego, że głos zupełnie mi wysiadł i spędziłam jeden weekend w łóżku odchorowując swoje. Uczenie samo w sobie jest super, natomiast ogarnianie grupy 17 dzieciaków to walka, która wymaga znajomości wielu taktyk. Ale cóż, praktyka czyni mistrza!

Hello teacher!

Pod koniec maja odwiedziłam Bangkok – powodem mojej weekendowej wizyty w stolicy były wybory do Europarlamentu. Przy okazji, podczas jednego ze spacerów znalazłam super hostel, który będe testować po powrocie z wakacji. Już nie mogę się doczekać!

#Czerwiec2019

Czerwiec rozpoczęłam biegająco! Zrobiłam 8km przełajowo (chyba tak to się nazywa?) Coś pięknego! W październiku czeka mnie kolejny challenge, tym razem na dłuższym dystansie.

Kupiliśmy z Mario książkę kucharską o której wspominałam Wam na fejsie. Wypróbowaliśmy już 4 potrawy i każda wyszła pysznie. To kto ma ochotę wpaść do nas na tajskie żarełko?

W szkole działo się dużo, nie wiem kiedy zleciał mi cały czerwiec. Pisząc to mam już za sobą rok uczenia. Rok mieszkania w Tajlandii. Nauczyłam się kochać mój nowy dom i doceniać jego piękno. W jakim innym miejscu możecie natknąć sie na SŁONIA podczas przejażdżki rowerowej? Takie rzeczy tylko w Tajlandii! Czeka mnie jeszcze tydzień pracy a potem zasłużone dwa miesiące urlopu w Polsce, Hiszpanii i na Bałkanach. Zamykam ten kwartał z ogromnym poczuciem wdzięczności. Na dzień dzisiejszy jestem osobą spełnioną.

Mam nadzieję, że ostatnie miesiące były dla Was równie łaskwe. Udanych wakacji kochani i do zobaczenia na jesieni!